
Każdy z nas (nawet jeśli się do tego nie przyznaje :P) miał w dzieciństwie maskotkę, pluszaka do snu. Mój pluszowy nosorożec Olaf leży u nas w domu na honorowym miejscu-mam do niego ogromny sentyment (i tylko mój mąż żartuje sobie ze mnie, że chyba nie wydorośleję nigdy).
Oto i więc maskotka z serii sponiewierańców, bo tak pewnie można określić maskotki z dzieciństwa, których się nie oszczędza :). Każda z nich jest unikatowa i ma swoją historię i indywidualne przeznaczenie jak mówi ich autorka. Acha i to zajączek a nie królik :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz